wtorek, 7 lutego 2017

Rozdział 1. Spotkanie

Dzwonił budzik. Gdy Yako zarejestrowała ten fakt, z jękiem go wyłączyła. Była 7.00. Najwyższa pora wstać. Ziewając dziewczyna ruszyła do kuchni. Zauważyła kartkę od mamy z napisem: "Wyjechałam zrobić reportaż. Wrócę za tydzień. Pieniądze są tam gdzie zawsze. Miłego dnia! :)". Mruknęła coś pod nosem i zrobiła sobie stos kanapek. Co jak co, ale jej apetyt pozostał ogromny. Po zjedzeniu śniadania udała się do łazienki. Po starannym umyciu ciała zabrała torbę i ruszyła do swojej szkoły. Miasto w świetle dziennym wyglądało kompletnie inaczej niż w nocy. Skierowała swoje kroki w stronę celu. Postanowiła skrócić swoją trasę przechodząc przez trochę obskurną dzielnicę. Rano było tu dostatecznie bezpiecznie. Wszystko było tu brudne. Przechodząc pod szarymi ścianami kolejny raz stwierdziła ,że nie chciałaby tu mieszkać.
-Myślałaś, że jesteś już wolna, pasożycie? - usłyszała nader znajomy głos. Podskoczyła ze strachu i rozejrzała się nerwowo. "Zaczynam mieć omamy słuchowe. Lecz się, Yako, lecz się." Przyśpieszyła.
-Chcesz ode mnie uciec? Czyż niczego się nie nauczyłaś? -Yako prawdziwie przerażona wbiegła do losowego budynku. "Jeżeli to nie omamy..."
***
Godai szedł leniwym krokiem przez dzielnicę. Naprawdę się nudził. Wiele gangów chciało by stał się ich członkiem ale on nie chciał. Nie potrafił. Jedyny gang w którym kiedykolwiek się odnajdował to jego pierwszy. Niestety chłopaki już nie żyli. Nawet nie zauważył kiedy wszedł do bloku, w którym mieszkał.
-Godai-san? - usłyszał niepewny głos. Gwałtownie podniósł głowę. Ujrzał drobną blondynkę, której najmniej się spodziewał.
-Co ty tu robisz? - zapytał Godai rozglądając się nerwowo.- Mówiłem już, że skończyłem z przeszłością.
-I nic nie skłoni cię do zmiany decyzji, służący numer 2? - usłyszał głos, przez który ciarki przeszły mu po plecach. Godai i Yako powoli odwrócili głowy w stronę Neuro. Wszędzie poznaliby ten szydzący ton. 
-Czemu patrzycie z niedowierzaniem, mikroorganizmy? Czy wasze mózgi cofnęły się w rozwoju? Szczerze, myślałem, że to nie jest możliwe. -szydził dalej demon.
-Co do... -Godai nie odrywał wzroku od niesamowitych tęczówek Neuro.
-Twój zasób słownictwa też został ograniczony? To doprawdy żałosne.
-Wróciłeś..? - Zapytała Yako, nie mogąc w to uwierzyć.
-Jak widać.- Odrzekł demon. - I rządam waszego natychmiastowego powrotu.
Jego ton nie znosił sprzeciwu i obydwoje dobrze wiedzieli, że protest źle się skończy.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Etto.. Nie bijcie..
Powinnam wstawić to wcześniej. Powinnam napisać to wcześniej.  Wszystko powinnam zrobic o wiele, wiele wcześniej.
No ale prawda jest taka, że nie mam pojęcia jak dalej poprowadzić to opowiadanie. Więc.. Cóż, nie jestem pewna czy rozdział 2. kiedykolwiek się pojawi.
Przepraszam :<